- Zgupiałeś?! - powiedziałam klepiąc go w ramie. Chciałam dodać
że mogłam się utopić, ale chyba przesadziłabym.
- Obiad będziemy jeść sami.. - odpowiedział, z brakiem intencji odsunięcia się.
- Wiem, rozmawiałam z Anią. To co idziemy się wysuszyć? - powoli lekko odsunełam swoje ciało, i twarz i wstałam, poczułam jak łapie mnie za rękę i ściąga do tej samej pozycji, nie wiedziałam jak mam zareagować, starałam się nie pokazywać że mój oddech przyśpieszył ani to że zaczynam się rumienić. Marco spojrzał mi głęboko w oczy, po czym znikąd ochlapał Mnie i wytknął mi język.
- No to chodzmy – wyciągnął Mnie w górę za rękę której od dłuższej chwili nie puszczał. Wyswobodziłam swoją dłoń z jego dłoni i starałam się ukryć kompletne ogłupienie, nie wiedziałam co zrobić, jak zareagować ani co powiedzieć. Suszenie na leżakach spędziliśmy w ciszy, przynajmniej na zewntątrz bo ja w środku miałam burzę monologu. Nie potrafiłam rozgryzć zagrywek niemca ale siebie zresztą też nie, bo normalnie nie oglądałabym się i opieprzyłabym na miejscu.
- Sucha? - wewnętrzny spektakl przerwał jego głos.
- Taak, w tej temperaturze, to kwestia paru minut.
- To jakieś wymagania, preferencje co do miejsca?
- Nie wymagań żadnych ale co do preferencji to chyba restauracja w hotelu będzie najlepsza. Do torby wrzuciłam tylko zwykłą sukienkę a do pokoju nie mam wstępu.. - odpowiedziałam.
- Ok - blondyn zebrał się. Na kąpielówki narzucił spodenki a na góre podkoszulek. Narzuciłam sukienkę którą miałam ubraną rano, czarne sandały i rozpuściłam kitka tak że włosy opadły mi falowane na ramiona.
Wybraliśmy stolik na tarasie. Zadziwiająco szybko zdecydowałam na co mam ochotę, Marco też. Czekanie mineło szybko ale w miłej atmosferze, rozmawialiśmy o głupotach i trochę się posprzeczaliśmy żartobliwie co do gustu muzycznego. Kiedy mieliśmy zacząć jeść ktoś nam przerwał..
Podniosłam głowę i zobaczyłam trzy nastolatki w wieku 18/19 lat. Marco spojrzał na Mnie przepraszającym wzrokiem, po czym spojrzał na nie, uśmiechnął się i zapytał – Coś się stało?
Jedna z nastolatek wpadła w jakiś trans gdzie o mało nie zaczeła jej cięknąć ślina, druga chichotała się jak.. jak głupiutka nastolatka ale nie w wieku 19 czy nawet 15 lat tylko dużo młodsza! A trzecia najbardziej opanowana zaczeła mówić jakimi wielkimi fankami są, ile wiedzą o Borussi i pierdoły tego typu, jakny ilość gadżetów i polubionych stronek na fejsie miała oznaczyć jak wiernym fanem klubu jesteś...
Buzia jej się nie zamykała. Zauważyłam że co zdanie to albo roi krok bliżej w stronę Reus'a albo zawija kosmyk włosów za ucho. Po wykładzie wielkich fanek, zaczeły się pytania, i podstępne podsuwanie notatnika z długopisem. Nie wiem co się stało, bo pękłam.
- Ekhm - ”zakaszlałam”
- A przepraszamy, powiedziała najbardziej wygadana. Zajmiemy tylko parę minut! - i chcąc nie chcąc, (bardziej nie chcąc) wymusiła uśmiech na buzi.
- Nie. - odpowiedziałam spokojnie.
- Co nie?! - zapytała jedna z jej koleżanek.
- Nie będzie paru minut. Zabierajcie się stąd! - powiedziałam spokojny tonem utrzymując kamienną twarz.
- Słucham?! - odpyskowała przywódczyni grupy.
- Dobrze słyszałaś. Nie będzie paru minut. Jeżeli nie zauważyłyście właśnie mieliśmy konsumować obiad więc nie, nie będzie autografów ani więcej pytań, zabierajcie się stąd. - próbowałam nie wybuchnąć. Zdziwinie na twarzy Marco okazało się bezcenne.
- Ale?! - protestowała.
- Ale co?! Jakie ale?! Czy Marco Reus może mieć chwilę spokoju podczas jedzenia obiadu?! Czy ja mogłabym zjeść obiad w spokoju?! Łazicie za nim cały dzień a wybrałyście porę obiadu?! Wróćcie po ten cholerny autograf pózniej, na pewno nie będziecie miały problemu w znalezieniu swojego idola. - uśmiechnełam się, bo nie chciałam pokazać mojego poirytowania. Myślałam że zostanę zabita jadowitym wzrokiem które posłały mi wszystkie trzy, ale po chwili dziewczyny znikneły. Marco odprowadził je wzrokiem, po czym spojrzał na Mnie i parsknął śmiechem.
- Co?
- Kobieto ja Cię chyba będę zabierał wszędzie!
- Nie licz na to! - uśmiechnełam się
- To jakie plany na wieczór?
- Miałyśmy wyjść z Anką na miasto, poszaleć trochę.. A co?
- A nic.. Chciałem zapytać czy nie chciałabyś pójść na imprezę w moim towarzystwie, ale skoro masz plany to zapytam czy to ja mogę Tobie potowarzyszyć?
- Oczywiście że możesz iść z Nami! Z resztą nawet nie miałam ślepej nadziei że Ania spędzi dzisiejszy wieczór bez Gotze, więc miło..
- będzie z kimś wracać z imprezy w nocy? - przerwał mi.
- Jeżeli tak Cię to gnębi to okej, powiadomię Cię kiedy będę miała zamiar wyjść..
- Masz na myśli że dasz się zaprowadzić do hotelu i nie będziesz sama wracała?
- Powiedzmy – usmiechnełam się. - O patrz! Gołąbeczki wracają!
- Dziękuję za mile spędzony czas – powiedziałam wyciągając portfel.
- Nawet o tym nie myśl – spojrzał na to co robię.
- Poddaję się, nie mam siły się z Tobą kłócić – westchnełam i schowałam pieniądze. - To co, widzimy się wieczorem?
- Zapukam po Ciebie za dwie godziny?
- Okej
- Ewelina!
- Tak? - odwróciłam się.
- Dzięki! To ja Ci powinienm podziękować za mile spędzony czas. - usłyszałam po czym ponownie posłałam mu uśmiech.. to było miłe.. a kiedy przypomniałam sobie że powiedział to piłkarz mojej ulubionej drużyny to aż w żołądku mi się poprzewracało.
- Obiad będziemy jeść sami.. - odpowiedział, z brakiem intencji odsunięcia się.
- Wiem, rozmawiałam z Anią. To co idziemy się wysuszyć? - powoli lekko odsunełam swoje ciało, i twarz i wstałam, poczułam jak łapie mnie za rękę i ściąga do tej samej pozycji, nie wiedziałam jak mam zareagować, starałam się nie pokazywać że mój oddech przyśpieszył ani to że zaczynam się rumienić. Marco spojrzał mi głęboko w oczy, po czym znikąd ochlapał Mnie i wytknął mi język.
- No to chodzmy – wyciągnął Mnie w górę za rękę której od dłuższej chwili nie puszczał. Wyswobodziłam swoją dłoń z jego dłoni i starałam się ukryć kompletne ogłupienie, nie wiedziałam co zrobić, jak zareagować ani co powiedzieć. Suszenie na leżakach spędziliśmy w ciszy, przynajmniej na zewntątrz bo ja w środku miałam burzę monologu. Nie potrafiłam rozgryzć zagrywek niemca ale siebie zresztą też nie, bo normalnie nie oglądałabym się i opieprzyłabym na miejscu.
- Sucha? - wewnętrzny spektakl przerwał jego głos.
- Taak, w tej temperaturze, to kwestia paru minut.
- To jakieś wymagania, preferencje co do miejsca?
- Nie wymagań żadnych ale co do preferencji to chyba restauracja w hotelu będzie najlepsza. Do torby wrzuciłam tylko zwykłą sukienkę a do pokoju nie mam wstępu.. - odpowiedziałam.
- Ok - blondyn zebrał się. Na kąpielówki narzucił spodenki a na góre podkoszulek. Narzuciłam sukienkę którą miałam ubraną rano, czarne sandały i rozpuściłam kitka tak że włosy opadły mi falowane na ramiona.
Wybraliśmy stolik na tarasie. Zadziwiająco szybko zdecydowałam na co mam ochotę, Marco też. Czekanie mineło szybko ale w miłej atmosferze, rozmawialiśmy o głupotach i trochę się posprzeczaliśmy żartobliwie co do gustu muzycznego. Kiedy mieliśmy zacząć jeść ktoś nam przerwał..
Podniosłam głowę i zobaczyłam trzy nastolatki w wieku 18/19 lat. Marco spojrzał na Mnie przepraszającym wzrokiem, po czym spojrzał na nie, uśmiechnął się i zapytał – Coś się stało?
Jedna z nastolatek wpadła w jakiś trans gdzie o mało nie zaczeła jej cięknąć ślina, druga chichotała się jak.. jak głupiutka nastolatka ale nie w wieku 19 czy nawet 15 lat tylko dużo młodsza! A trzecia najbardziej opanowana zaczeła mówić jakimi wielkimi fankami są, ile wiedzą o Borussi i pierdoły tego typu, jakny ilość gadżetów i polubionych stronek na fejsie miała oznaczyć jak wiernym fanem klubu jesteś...
Buzia jej się nie zamykała. Zauważyłam że co zdanie to albo roi krok bliżej w stronę Reus'a albo zawija kosmyk włosów za ucho. Po wykładzie wielkich fanek, zaczeły się pytania, i podstępne podsuwanie notatnika z długopisem. Nie wiem co się stało, bo pękłam.
- Ekhm - ”zakaszlałam”
- A przepraszamy, powiedziała najbardziej wygadana. Zajmiemy tylko parę minut! - i chcąc nie chcąc, (bardziej nie chcąc) wymusiła uśmiech na buzi.
- Nie. - odpowiedziałam spokojnie.
- Co nie?! - zapytała jedna z jej koleżanek.
- Nie będzie paru minut. Zabierajcie się stąd! - powiedziałam spokojny tonem utrzymując kamienną twarz.
- Słucham?! - odpyskowała przywódczyni grupy.
- Dobrze słyszałaś. Nie będzie paru minut. Jeżeli nie zauważyłyście właśnie mieliśmy konsumować obiad więc nie, nie będzie autografów ani więcej pytań, zabierajcie się stąd. - próbowałam nie wybuchnąć. Zdziwinie na twarzy Marco okazało się bezcenne.
- Ale?! - protestowała.
- Ale co?! Jakie ale?! Czy Marco Reus może mieć chwilę spokoju podczas jedzenia obiadu?! Czy ja mogłabym zjeść obiad w spokoju?! Łazicie za nim cały dzień a wybrałyście porę obiadu?! Wróćcie po ten cholerny autograf pózniej, na pewno nie będziecie miały problemu w znalezieniu swojego idola. - uśmiechnełam się, bo nie chciałam pokazać mojego poirytowania. Myślałam że zostanę zabita jadowitym wzrokiem które posłały mi wszystkie trzy, ale po chwili dziewczyny znikneły. Marco odprowadził je wzrokiem, po czym spojrzał na Mnie i parsknął śmiechem.
- Co?
- Kobieto ja Cię chyba będę zabierał wszędzie!
- Nie licz na to! - uśmiechnełam się
- To jakie plany na wieczór?
- Miałyśmy wyjść z Anką na miasto, poszaleć trochę.. A co?
- A nic.. Chciałem zapytać czy nie chciałabyś pójść na imprezę w moim towarzystwie, ale skoro masz plany to zapytam czy to ja mogę Tobie potowarzyszyć?
- Oczywiście że możesz iść z Nami! Z resztą nawet nie miałam ślepej nadziei że Ania spędzi dzisiejszy wieczór bez Gotze, więc miło..
- będzie z kimś wracać z imprezy w nocy? - przerwał mi.
- Jeżeli tak Cię to gnębi to okej, powiadomię Cię kiedy będę miała zamiar wyjść..
- Masz na myśli że dasz się zaprowadzić do hotelu i nie będziesz sama wracała?
- Powiedzmy – usmiechnełam się. - O patrz! Gołąbeczki wracają!
- Dziękuję za mile spędzony czas – powiedziałam wyciągając portfel.
- Nawet o tym nie myśl – spojrzał na to co robię.
- Poddaję się, nie mam siły się z Tobą kłócić – westchnełam i schowałam pieniądze. - To co, widzimy się wieczorem?
- Zapukam po Ciebie za dwie godziny?
- Okej
- Ewelina!
- Tak? - odwróciłam się.
- Dzięki! To ja Ci powinienm podziękować za mile spędzony czas. - usłyszałam po czym ponownie posłałam mu uśmiech.. to było miłe.. a kiedy przypomniałam sobie że powiedział to piłkarz mojej ulubionej drużyny to aż w żołądku mi się poprzewracało.
- Idę się szykować, przed siódmą wychodzimy na imprezę! - powiedziałam, przechodząc koło Ani.
Weszłam do hotelu, wsiadając do windy usłyszałam że ktoś Mnie woła, postawiłam nogę w drzwiach i zobaczyłam że Adriano dobiega do windy.
- Mówiłem że Cię znajdę w hotelu! Co robisz jutro?
- Jutro nie mam planów.. - uśmiechnełam się.
- To co powiesz na to żebym Ci pokazał trochę Dubaju?
- Sama nie wiem..
- Nie daj się błagać, pokaże Ci miasto!
- Ok, ok, będę gotowa na 10?
- W sam raz! Jesteśmy umówieni?
- Tak, tak, jesteśmy, do jutra! - machnełam mu wychodząc z windy.
Wziełam dłuższy prysznic. Po czym wybrałam swoją kreacje na dziś, włosy zakręciłam i upiełam. Do pokoju wpadła Anka chwyciła i poleciała do łazienki, ja za to wziełam się za makijaż. Po 40 minutach była gotowa. Rychło w czas bo usłyszałam pukanie. Otworzyłam, a tam oczywiście stał blondyn.
- Jutro nie mam planów.. - uśmiechnełam się.
- To co powiesz na to żebym Ci pokazał trochę Dubaju?
- Sama nie wiem..
- Nie daj się błagać, pokaże Ci miasto!
- Ok, ok, będę gotowa na 10?
- W sam raz! Jesteśmy umówieni?
- Tak, tak, jesteśmy, do jutra! - machnełam mu wychodząc z windy.
Wziełam dłuższy prysznic. Po czym wybrałam swoją kreacje na dziś, włosy zakręciłam i upiełam. Do pokoju wpadła Anka chwyciła i poleciała do łazienki, ja za to wziełam się za makijaż. Po 40 minutach była gotowa. Rychło w czas bo usłyszałam pukanie. Otworzyłam, a tam oczywiście stał blondyn.
- A gdzie Mario? - zapytałam
zdziwiona
- Szykuje się jeszcze.. jak to on. Przyszłem sprawdzić czy nie zapomniałaś, bo za 10 minut wychodzimy..
- Ja jestem gotowa, czekałam na Anię
- Idzcie, idzcie, jeszcze ubieram buty, zwinę Mario i zobaczymy się na dole – krzykneła Anka
- Ok, chwyciłam swoją torebkę która pasowała mi do szpilek, i wyszliśmy.
- Szykuje się jeszcze.. jak to on. Przyszłem sprawdzić czy nie zapomniałaś, bo za 10 minut wychodzimy..
- Ja jestem gotowa, czekałam na Anię
- Idzcie, idzcie, jeszcze ubieram buty, zwinę Mario i zobaczymy się na dole – krzykneła Anka
- Ok, chwyciłam swoją torebkę która pasowała mi do szpilek, i wyszliśmy.
- Ekhm – piłkarz udał kaszel, po czym zobaczyłam że wsytawia łokieć żebym go złapała go pod rękę.
- Nie za dużo chcesz? - wśliznełam swoją dłoń, uśmiechając się.
- Bardzo ładnie wyglądasz.. – usłyszałam
Mario z Anią szybko do nas dołączyli i ruszyliśmy w miasto. Czas bardzo szybko leciał, bo bawiliśmy się nieziemsko, z jednego klubu do drugiego, przez tańce i świeże powietrze nie odczuwaliśmy ilości alkoholu, dużo śmiechu i przekomarzania się. Po drugiej stwierdziliśmy że to będzie nasza ostatnia "stacja". Parkiet był pusty, kiedy Mario zobaczył moje i Ani zdziwienie powiedział – Dopiero zabawa się zaczyna, nightlife nie umiera w Dubaju. Staneliśmy przy barze.
- Mojito i wódkę z colą – zamówił blondyn
- Zapamiętałeś?
- Trudno nie zapamiętać skoro niczego innego nie pijesz.. ale ostatniego drink'a na koniec mogę Ci chyba postawić!
- Myślę że to będzie stosowne – zaśmiałam się. Przez cały wieczór (ku mojemu zdziwieniu) uszanował to że uparłam się że sama za siebie będę płacić.
- Pamiętasz naszą rozowę? - zapytał, spoglądając na naszych przyjaciół świetnie się bawiących.
- Tą kiedy Ci powiedziałam że szybciej Mario wpadnie niż Ania?
- Tak, tak, właśnie tą.. wiesz, chyba miałaś racje, to znaczy zauważyłem że Mario zaczął zlewać Ann, że nie odbiera telefonów od niej, ma wymówki a jego sms-y są krótkie i oschłe.
- Minie mu, po wakacjach mu przejdzie..
- Oby, bo nigdy tak się nie zachowywał.. mógł spotkać jakąś laskę i się z nią bawić ale wobec Ann zawsze udawał w takich momentach a nie ją zlewał..
- Pewnie tak będzie.. to są wakacje, a znajomości po wakacjach się urywają, przygody się kończą, człowiek wraca do normalnego życia, ogaryna się i zostają tylko wspomienia..
- Nie chciałbym żeby po tych zostały tylko wspomnienia.. - spojrzałam na niego bo nie zrozumiałam co ma na myśli, Reus już miał kontynuować ale Dj ściszył muzykę i zaczął typową formułkę zachęcającą do zabawy, Marco wziął Mnie za rękę i pociągnął na parkiet, po czym wziął moje obydwie dłonie do swoich i wykonał ruch. W głośnikach – to jedna z moich ulubionych piosenek, wybrałeś dobry moment – powiedziałam w tańcu.
Bawiliśmy się tak do 4 nad ranem, po czym stwierdziłam że czas się zebrać, przynajmniej czas na Mnie bo przecież o 10 muszę jakoś wyglądać. Ania z Mario postanowili jeszcze zostać, mówiłam Marco że też ma z nimi się bawić ale ten się uparł żeby mnie odprowadzić.
- Jest już prawie jasno jak w dzień i na co Ci to
- Co masz na myśli na co mi to?! - zaśmiał się
- Mogłeś jeszcze zostać i się pobawić
- Szczerze to mam już dosyć, zresztą co ja mam tam robić jak Ciebie nie będzie?!
- Wiesz, myślę że byś się nie nudził.. raczej na brak towarzystwa byś nie narzekał
- Ee tam, do kitu z takim towarzystwem.. - szturchnął Mnie – To o której obudzić Cię na śniadanie?
- Nie budz..
- Żebyś przespała cały dzień?!
- Niee, po 10 nie będzie Mnie w hotelu.
- A gdzie uciekasz?
- Zobaczyć Dubaj
- Hm?
- Adriano zaoferował że pokaże mi parę ciekawych miejsc.. - zapanowała cisza – Odpoczniesz sobie od mojego towarzystwa – szturchnełam go żartobliwie i uśmiechnełam się.
- Ja się nim jeszcze nie zmęczyłem, wręcz przeciwnie – wytknął mi język.
Doszliśmy do hotelu. - Do drzwi nie musisz Mnie odprowadzać – powiedziałam stając przy jego drzwiach.
- Tak, tak wiem, duże dziewczynki sobie radzą same, ale poczekam i popatrzę tylko czy na pewno nie pomylisz swoich drzwi z drzwiami Romeo – zmrużył oczy, jego komentarz był żartobliwy ale wyczułam nutkę złośliwości.
- Idz spać bo pieprzysz głupoty! - wytknełam mu język. Odwróciłam się i jak na złość jak to ja, omal nie potknełam się na dywanie..
---------------
Tak jak mówiłam dodaję dzisiaj kolejny! Mam nadzieje że się podoba :))
Wiem.. jestem wredna i okropna, ale taki miałam pomysł, nic od razu, Ewelina to nie Ania ;> więc ostrzegam że na rozwinięcie się relacji Eweliny z Marco trochę sobie poczekacie :P
Jeżeli czytasz to komentuj! Czekam na opinie! :))
Ściskam Was mocno! :* POZDRAWIAM! :*
HejaBVB! C.
- Żebyś przespała cały dzień?!
- Niee, po 10 nie będzie Mnie w hotelu.
- A gdzie uciekasz?
- Zobaczyć Dubaj
- Hm?
- Adriano zaoferował że pokaże mi parę ciekawych miejsc.. - zapanowała cisza – Odpoczniesz sobie od mojego towarzystwa – szturchnełam go żartobliwie i uśmiechnełam się.
- Ja się nim jeszcze nie zmęczyłem, wręcz przeciwnie – wytknął mi język.
Doszliśmy do hotelu. - Do drzwi nie musisz Mnie odprowadzać – powiedziałam stając przy jego drzwiach.
- Tak, tak wiem, duże dziewczynki sobie radzą same, ale poczekam i popatrzę tylko czy na pewno nie pomylisz swoich drzwi z drzwiami Romeo – zmrużył oczy, jego komentarz był żartobliwy ale wyczułam nutkę złośliwości.
- Idz spać bo pieprzysz głupoty! - wytknełam mu język. Odwróciłam się i jak na złość jak to ja, omal nie potknełam się na dywanie..
---------------
Tak jak mówiłam dodaję dzisiaj kolejny! Mam nadzieje że się podoba :))
Wiem.. jestem wredna i okropna, ale taki miałam pomysł, nic od razu, Ewelina to nie Ania ;> więc ostrzegam że na rozwinięcie się relacji Eweliny z Marco trochę sobie poczekacie :P
Jeżeli czytasz to komentuj! Czekam na opinie! :))
Ściskam Was mocno! :* POZDRAWIAM! :*
HejaBVB! C.