-Oszalałaś?!
Kompletnie Ci już odbiło..
-Nie przesadzaj, aż
tak źle ze Mną jeszcze nie jest! - powiedziała uśmiechnięta
Anka, puszczając mi przy tym oczko. - Będziemy się świetnie
bawić!
-A nie pomyślałaś że
wypadało by się Mnie o zdanie zapytać?!
-Kochanie, nie marudź!
Przydadzą Ci się wakacje! Odpoczniesz! Na plaży, w słoneczku się
zrelaksujesz! Pooddychasz świeżym, morskim powietrzem! Będziesz
miała zasłużoną przerwę od tych książek, zanim kompletnie się
przykleisz do tego biurka przy którym ostatnio nieustannie siedzisz!
- powiedziała jakby niby nic, z uśmiechem sugerującym że dalej
nie zdaje sobie sprawy z tego że we Mnie wzrasta poziom irytacji,
spowodowany jej lekkomyślnością..
Głęboko i ciężko
westchnęłam, patrząc na nią z niedowierzaniem, kiedy ona ciągnęła
dalej..
-Zaszalejemy!
Zobaczysz! Będzie zajebiście! Wrócisz jak nowa, wybawiona,
wypoczęta! I kto wie może nawet znajdziesz swojego księcia z
bajki! - powiedzała szczerząc te swoje równe, białe zęby, na co
ja tylko sarkastycznie parsknęłam śmiechem i zbyt zmęczona długim
dniem żeby dalej uświadamiać Ance jej pochopne decyzje oraz żeby
częściej używała resztki mózgu jaki jej został, zapytałam
tylko – To kiedy jedziemy? Gdzie? I na jak długo?
-Wiedziałam że długo
nie będziesz się złościć! Po za tym to TY! TY zawsze miałaś
zakręcone pomysły, mam Ci zacząć wymieniać?! - rzuciła mi się
na szyję, ciesząc się jak dziecko - Jedziemy za tydzień! A gdzie
… to później się dowiesz, ale spodoba Ci się! - Powiedziała to
z taką satysfakcją w głosie że aż Mnie zmroziło..
-Dobra. - odparłam
wykończona – Jeszcze jakieś nowiny? Tylko już nie takiego
kalibru Anka.. Jak dzięki Bogu nie, to ja zmywam się do pokoju, mam
jeszcze parę rzeczy do zrobienia i idę spać bo padam na pysk po
dzisiejszym dniu. - Po czym spojrzałam na kalendarz i otwierając
drzwi do swojego pokoju, dodałam do siebie pod nosem – Padam na
pysk, a jest dopiero Poniedziałek..
Po uzupełniniu
notatek z Psychologii, napisaniu planu na pracę za ktorą musiałam
się niedługo zabrać żeby oddać ją przed wyznaczonym
terminem, zrobiłam listę co muszę jeszczę zrobić przed wyjazdem,
kogo powiadomić że wyjeżdżam, co kupić i co będzie trzeba
zabrać i spakować. Po krótkim prysznicu wpakowałam się do łóżka,
a moja kotka jak zwykle przyszła i położyła się koło Mnie,
rozpychając się niemiłosiernie jakby łóżko należało tylko do
niej. - Ech.. może Ania ma racje.. Może przyda mi się przerwa..
Trochę szaleństwa, zabawy i pewnej ilości opalania, pływania,
leniuchowania i alkoholu.. Z resztą, co do tego drugiego to też
miała racje, bo to ja zawsze miałam spontaniczne i szalone pomysły
które ona wraz z resztą dziewczyn dzielnie znosiła.. A wtedy
zaczęłam sobie przypominać te wszystkie zajebiste chwile spędzone
z najbardziej zakręconymi ludzmi na świecie.. Tak, takie
wspomnienia to skarby nie do zapomnienia, jedyne w swoim rodzaju..
coś pięknego.. - zasnęłam z uśmiechem na twarzy.
No comments:
Post a Comment