Pages

Monday, January 20, 2014

Rozdział 10 - A więc myślę że rozwiązałem Wasz problem miśki..

  - Adriano! – Odwróciłam się zaskoczona.
  - Hej, dziewczyno bez imienia! - odpowiedział uśmiechnięty
  - A no tak, moja przyjaciółka wtedy.. przepraszam za to.. Ewelina jestem – podałam mu ręke.
  - Romeo ma chwilę czasu na poznanie Eweliny czy przyjaciółka się gdzieś czai za rogiem? - zażartował
  - Haha, nie nie, Ania jest teraz zajęta. - Odpowiedziałam, po czym rozejrzałam się żeby upewnić się że dziewczyna nigdzie nie znikneła. Jednak pierwsze co zobaczyłam to Marco i tłum pięknych dziewczyn wokół niego – pewnie wielkie fanki – mruknełam ironicznie do siebie.
 - Słucham?
 - Nie, nie, nic, mówiłam że Anki na horyzoncie nie ma, więc spokojnie.
   Tak, Ania nadal tańczyła z Mario, wyglądało na to że się dobrze bawią, po raz pierwszy od dłuższego czasu zauważyłam że moja przyjaciółka zachowuje się naturalnie, nie wiedziałam tylko czy Mario udawał, czy naprawde był tak zadowolony z towarzystwa blondynki. Co do towarzystwa, to nawet nie zauważyłam kiedy Marco został “porwany i oblężony”, ja mu nawet nie zdążyłam odpowiedzieć wtedy..
   - To czego się napijesz? - zapytał Adriano
   - Ja dziękuję, już mam – odpowiedziałam, wskazując na szklankę z jednym z moich ulubionych drinków -  mojito.
  - Opowiedz coś o sobie, bo po za imieniem, tym że masz ”zabawną” przyjaciółkę która lubi Shakespeare'a i tym że z drzwiami obrotowymi nie masz dobrych wspomnień, nic o Tobie nie wiem..
    Opowiedziałam swojemu ”ratownikowi” o sobie, ale tylko w paru zdaniach, strałam się mówić ogólnikowo, nie lubiłam dzielić się swoim życiem z innymi, cenię swoją prywatność. Za to ja dowiedziałam się że Adriano jest Anglikiem, włoskiego pochodzenia. Włoski akcent przez to że przez większość czasu mieszka we Włoszech i przez to że rodzina mówi głównie po włosku. Do tego jest biznesmen'em, prowadzi firmę więc rzadko kiedy ma wolne bo jak już wyjeżdża to w sprawach biznesowych. Miło nam się rozmawiało i wtedy on poprosił Mnie do tańca.
    W głośnikach grała fajna muzyka, jak na imprezę na której znalezli się głównie biznesmeni, bogate osobistości i modelki było luzno i na atmosferę nie można było narzekać, następna piosenka a my dalej poruszaliśmy się w rytm muzyki .
    Miło nam się rozmawiało, miał poczucie humoru, uratował Mnie i był dobrym tancerzem, tak, polubiłam Adriano.

                                    (OCZAMI OBSERWATORA)

   Mario pociągnął Marco do baru. - Gdzie Twoja towarzyszka? - zapytał uszczypliwie Marco.
   - Do łazienki poszła. Nie zaczynaj, ok? - odpowiedział.
   - Przecież nic nie mówię! Tylko zapominasz o jednym..
   - Wiem, wiem – przerwał mu Mario. W tym momencie weszła Ania.
   - Gdzie Ewelina? - zapytała, rozglądając się.
   - Zaczepił ją jakiś wysoki brunet. Skoro nie ma ich przy barze to pewnie są na parkiecie.. - odpowiedział piłkarz z numerem 11. Po czym wskazał na parkiet gdzie Ewelina i Adriano tańczyli.
   - No żesz.. czego on chce do cholery jasnej?! Przyczepił się i gra Romea ratownika! - powiedziała poirytowana Ania, po czym machneła reką w stronę kelnera, po jeszcze jednego drinka.
   Kiedy blondynka była zajęta pisaniem sms-a, Mario podał klucze Marco – Masz, w razie gdybym dzisiaj nie wrócił do pokoju.. Blondyn nic mu nie odpowiedział, spojrzał tylko na Mario z wyrazem twarzy jakby chciał się zapytać ”Zdajesz sobie sprawę co robisz?!”..
  - Trzeba coś zrobić! - skończyła pisać i burkneła, była widocznie zła.
  - Ale że co? Że jak? Że z kim? Że o co chodzi? - objął ją Gotze.
  - No przecież z tym włochem! Nie może przecież sobie tak wkraczać kiedy chce i mącić jej w głowie – powiedziała, nie zdając sobie sprawy jak idiotycznie brzmiała.
 - Ja pierdolę – przerwał Marco.
 - Ty też?! O co chodzi? - zapytał brunet
 - Patrz! - odpowiedział jego przyjaciel z zażenowanym wyrazem twarzy.
 - Że co? Ta grupka pięknych kobiet zmierzających w Twoją stronę Cię tak zdenerwowała?
 - Kleją się, pieprzą o głupotach, zadawają pytania nie z tej ziemi i śmieją się z byle czego jak bezmózgie kretynki. Owszem one Mnie denerwują.
 - A więc myślę że rozwiązałem Wasz problem miśki ! – po chwili powiedział zadowolny Mario po czym zrobił gest w ramach odniesienia sukcesu. 


--------------- 
Macie 10! Trochę taki inny.. :)) Mam nadzieje że aż tak bardzo nie nawaliłam i że da się przeżyć.. Pisałam wczoraj na porządnym kacu.. wczułam się w rolę terapeutki w Sobotę :P Mam nadzieje że Wasz weekend był udany! ;>
Nie wiem jak będzie z rozdziałami w tym tygodniu.. mam kolokwium i muszę się uczyć, bo mi wykładowca łeb oderwie.. dosłownie. Ale postaram się wstawić coś krótkiego jutro ;>>
Jeżeli czytasz to zostaw po sobie szczery komentarz! :)) Będzie fajnie wiedzieć czy ktoś tu zagląda!
Linki do blogów w komentarzach mile widziane! ;>>
POZDRAWIAM! Trzymajcie się! :*

P.S - Do rozpoczęcia rundy wiosennej Bundesligi już tylko parę dni! <3 HEJA BVB! C.

1 comment:

  1. Świetny blog, czekam na kolejne rozdziały. ;-) Już się nie moge doczekać. :-)

    ReplyDelete