Pages

Tuesday, January 21, 2014

Rozdział 11 - Do roboty ogierze!

                    (OCZAMI OBSERWATORA KONTYNUACJA)

   - Że niby jak? - zapytała klubowa 11
   - Właśnie?! - dołączyła Ania
   - No bo tak, Ty chcesz się pozbyć wysokiego bruneta! A Ty tępych kretynek! Mam racje?! MAM! Więc Ty idziesz odklepać Eweline, masz partnerke i masz spokój i tym samym Romeo traci role w spektaklu. - skończył Mario, był zadowolony z siebie. Przyciągnął do siebie Anie, która dalej nie mogła zrozumieć dlaczego sama na to nie wpadła. - Tak, wiem, jestem genialny i tak dalej.. – szepnął jej do ucha, na co blondynka uśmiechneła się i obdarowała go buziakiem w policzek.
   - Na co jeszcze czekasz? - Mario spojrzał na Marco.
   - Bo w przeciwieństwie do Was, zauważyłem że dziewczyna się dobrze bawi! I co mam jej teraz przerwać tą zabawę żebym to ja miał spokój i Wy byli zadowoleni? Z resztą jej nastawienie do Nas raczej mówi wszystko za siebie!
  - Nikt nie mówił że masz przerywać jej zabawę, sam zapewnij jej rozrywke! - stanowczo odpowiedziała Ania.
  - No właśnie, będziesz się babskimi humorami przejmował.. do roboty ogierze! - zaśmiał się brunet. Po czym pociągnął swoją towarzyszkę za sobą na parkiet.
    Marco stał jak wyryty, nie za bardzo wiedział jak ma się zachować. Chciał po prostu żeby te dziewczyny się odczepiły, a on mógł usiąść przy barze żeby zamówić kolejnego drinka. Spojrzał jeszcze raz na Mario, który zapewnił go wzrokiem że jeżeli się nie ruszy to sam zaraz go zaciągnie na parkiet albo zostawi na pożarcie grupce ”spragnionych miłości” albo w rzeczywistości spragnionych kasy..
  - Raz się żyję, zginę tak czy inaczej bo jak ona Mnie nie ukatrupi, to będzie to Mario, a w najgorszym koszmarze one.. - pomyślał do siebie. Piosenka w tle się zmieniła.
    Blondyn wziął ostatniego łyka drinka i podszedł do tańczących Eweliny i Adriano. - Odbijam!


                      (POWRÓT DO NARRACJI GŁÓWNEJ BOHATERKI)

   - Odbijam! - usłyszałam, po czym poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach. Ten ruch był stanowczy a zarazem delikatny. Nie były to ręcę ani ramiona Adriano, otworzyłam oczy i ujrzałam Marco. Moim pierwszym odruchem było lekkie odsunięcie się w tańcu, ale zauważył co robię ponieważ zakręcił Mną po czym obrócił i powiedział do ucha – nie bój się, nie gryzę!
   - Czego miałabym się bać?! - odpowiedziałam, udając że nie wiem o co mu chodzi. Adriano gdzieś zniknął, nie zdążyłam zobaczyć jego wyrazu twarzy po tym jak piłkarz się zachował, nie miałam pojęcia czy się obraził za tą sytuacje. Z drugiej strony jakbym chciała tak bardzo tańczyć z anglikiem to przecież oburzyłabym się i odeszła, znalazła go i przeprosiła, ale teraz było przyjemnie, naprawdę. Ta jego delikatność w ruchach, a zarazem stanowczość, w której nie było jakiejkolwiek arogancji. Tancerzem nie był może najlepszym ale wiedział jak poprowadzić swoją partnerkę. W pewnym sensie poczułam ulgę, z Adriano genialnie mi się tańczyło ale za to Marco nie musiałam pilnować, to znaczy jego ręcę dotykały tylko tych części ciała których powinny dotykać, tak jakby rozumiał jak daleko może się posunąć. Nagle Dj zmienił piosenkę, chciałam już skończyć, szukałam Ani wzrokiem ale ta była zbyt zajęta żeby cokolwiek zauważyć, zwłaszcza przy takiej piosence. Wszelkie próby, a właściwie subtelna próba wyrwania się skończyła się niepowodzeniem.
   - Naprawdę aż tak zle tańczę? - zapytał
   - A Ty przypadkiem nie byłeś zajęty? - zapytałam migając się od odpowiedzi.
   - Ja?! Niby czym? - wyglądał na zdziwionego
   - Nie czym.. tylko kim..
   - A! Czyli jednak trochę Mnie lubisz? zdziwinie zamieniło się w lekki uśmieszek
   - Nigdy nie twierdziłam że Cię.. że Was nie lubię, po prostu tak to odczułeś i się tego trzymasz. A pytałam bo po prostu nie chcę zostać rozszarpana przez grono Twoich wielbicielek..
  - Te wielbicielki doprowadzają Mnie do szału..
  - To całe ”hihihi” czy adoracja w stylu tekstów "Oh baby" - zapytałam, wykorzystują mimike twarzy. Pośmieliśmy się z tego trochę, kiedy nagle wparowała Anka – Teraz to ja odbijam! - po czym chwyciła Mnie i zaczeła się wygłupiać, udając że tańczymy wolno i na poważnie.
  - Hahaha, Anka! Haha, co Ty robisz? - Nie mogłam ze śmiechu, tańczyłyśmy robiąc durnowate ruchy jak za dawnych czasów.
 - Tańczę nie widzisz?! - odpowiedziała
 - Widzę że gwiazka mojej ulubionej drużyny ma na Ciebie dobry wpływ i załapaliście kontakt.. - uśmiechnełam się.
 - Widzę że Tobie też przerwałam – ale słuchaj mycha.. 
 - Chyba jaja sobie robisz! Nawet o tym nie myśl! - wiedziałam, od razu wiedziałam o co jej chodzi!
 - Słuchaj, co do kontaktu, to ja się będę zmywać..
 - Anka! - podniosłam głos, oczywiście że wiedziałam co się święci..
 - Wez się nie śpiesz! Pośmiejcie się jeszcze trochę z blond przystojniakiem, czy coś – cmokneła mnie w policzek po czym szybko odeszła, machając mi..
 - Ania.. - wyszeptałam wściekła.

--------------
Proszę! :))) Nie zapomnij zostawić po sobie komentarza! ;>
Pozdrawiam! :*
HEJA BVB! C. 

2 comments:

  1. Świetny jak zawsze! Czekam niecierpliwie na NEXT :) :D Zapraszam do mnie :
    http://mario-i-susanne.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Hej, dopiero trafiłam na tego bloga. Dziś nadrobiłam rozdziały i stwierdzam, że są super :) Czekam na następny

    ReplyDelete