Pages

Wednesday, January 22, 2014

Rozdział 12 - A Ty straciłaś rozum?!

    Musiałam mieć niezłą minę.. stałam jak wyryta. - Co ja teraz mam ze sobą zrobić?! - powiedziałam pod nosem.
    - Nie wiem co Ty masz ze sobą zrobić – usłyszałam – ale jedna z rzeczy które możesz to na przykład możesz mi dokończyć jak się znalazłaś w Dortmundzie i po co, bo przez Twojego adoratora nie skończyliśmy rozmowy – odwróciłam się, żeby zobaczyć Marco z naklejonym uśmiechem na twarzy.
   - A Ty nie byłeś przy barze?
   - A byłem – i pociągnął Mnie za rękę – byłem, zobaczyłem że blondi Cię opuściła, więc wróciłem po Ciebie, i a co do baru, to czego się napijesz?
   - Sama potrafię sobie zamówić drink'a ale dziękuję – uśmiechnełam się – a co do wyjazdów to naprawdę nic ciekawego..
   - Wyjazdów?
   - Jeszcze raz Mojito! poproszę – odróciłam się do kelnerki za barem, po czym z powrotem skierowałam się do piłkarza – Tak, tak, w Dortmundzie staram się bywać często.
   - Wódkę z colą i lodem, a i od tej Pani proszę nie brać pieniędzy – uśmiechnął się po czy spojrzał na Mnie – a z jakiego powodu często?
   - Musiałeś?! Naprawdę nie jestem typem kobiety która uwielbia stereotypy, wręcz przeciwnie w 21 wieku, kobieta nie powinna być zależna od męzczyzny i może sama sobie kupić drink'a – powiedziałam po czym zobaczyłam minę Reus'a który wyglądał jak burak na twarzy.
   - Ok, ok, cieszę się że moje poglądy Cię tak bawią - też zaczełam się śmiać bo jego mina była naprawdę zabawna.
   - To nie poglądy Mnie tak bawią wojowniczką praw kobiecych, ale to że stawiam Ci drink'a nie oznacza że jesteś ode Mnie zależna ani nie będziesz miała jakiegokolwiek długu wobec Mnie. A teraz odpowiedz co Cię sprowadza akurat do Dortmundu tak często!
  - Borussia. Borussia Dortmund Mnie sprowadza. - odpowiedziałam
  - Chcesz mi powiedzieć że przyjeżdżasz tylko dla Borussi?
  - Tak! - uśmiechnełam się. - To znaczy wtedy kiedy mam czas i finanse mi na to pozwalają, przyjeżdżam na weekend obejrzeć mecz, trochę Wam pokibicować!
    Piłkarz miał coś odpowiedzieć ale znowu nam przerwano, a dokładnie przerwała.. wysoka brunetka w obcisłej fioletowej sukience. W ciągu paru minut, z jednej brunetki zrobiły się trzy brunetki i dwie blondynki. Nie powiem naprawdę ładne kobiety, ale to ich całe gadanie działało na mój odruch wymiotny, wypiłam do końca mojego drink'a i wziełam dupę w trok, bo przecież nie będę stała tam jak idiotka.
   Ania niezle mnie urządziła, dobrze że mam pamięć w miarę co do dróg i miejsc bo inaczej nie wiem jakbym doszła do hotelu, niby nie tak daleko, właściwie wcale nie daleko, ale jak jest się gdzieś po raz pierwszy to łatwo się zgubić. Tak szczerze to nie wiedziałam gdzie się podziać, do pokoju nie miałam wejścia.. a była dopiero 2 w nocy. Jedna z zalet takich miejsc jak Dubaj, to temperatura w nocy, stwierdziłam że posiedzę na jednym z leżaków do 5 i wtedy albo znajdą sobie inne miejsce albo koniec, na dzisiaj im starczy.
    Położyłam się i zaczełam rozmyślać, jak na pierwszą noc wakacji w miejscu którego osobiście nie wybrałabym.. gdybym oczywiście miała wybór i niechętne wyjście na ”party” było naprawdę miło. Gdyby tylko nie ten plan Ani.. to skakałabym ze szczęścia że Mario Gotze zabrał Mnie na imprezę na jachcie i że tańczyłam z samym Marco Reus'em. Dalej nie rozpracowałam jak Ania to robi, pstryk i ten jak zaczarowany za nią chodzi.. z drugiej strony cała ta sytuacja pomijając jeden fakt, nawet wychodzi jej na lepsze, bo dawno nie widziałam jej tak naturalnej, takiej prawdziwej, tak jak wtedy kiedy z nim tańczyła, czy się ze Mną wygupiała.. Piękna gwieździsta noc, mogłabym leżeć tutaj nawet i do siódmej ale cenię miekkie łóżka, lubię świeżą pościel i spokój.
   - O, tutaj jesteś! - usłyszałam głos który wyrwał Mnie z zamyśleń.
   - Hę? - podniosłam głowę, - A to Ty... szybko się uwinąłeś- i położyłam ją z powrotem na leżak, a on usiadł na ten obok.
   - Z czym?
   - Z grupką wielbicielek – wytknełam przyjaznie język.
   - Bardzo śmieszne.. A Gdzie ta dwójka? Zostawili Cię? - po tym pytaniu, spojrzałam na niego jak na idiotę.
   - Co? - zapytał zdziwiony
   - To Mario Ci nic nie powiedział?
   - A co miał mi powiedzieć?
   - Marco, oni wyszli około dwunastej.. Myślisz że siedzę tutaj o 3 nad ranem przez własny kaprys?
   - Ale że? - westchnął
   - Mam Ci tłumaczyć co się dzieje kiedy dwoje ludzie którzy czują do siebie chemię, wypiją parę drinków na imprezie, biorą klucze do drzwi i zmywają się wcześnie z imprezy? Naprawdę nie zauważyłeś?
  - Nie, myślałem że bawili się na parkiecie. - odpowiedział. Słuchaj, jest problem.. - powiedział wolno, lekko podenerwowany a zarazem zawiedziony.
  - Zdaję sobie z tego sprawę.. - usiadłam teraz prosto, żeby normalnie pogadać
  - Nie, nie o to chodzi.. bo Mario ma dziewczynę... nie przyleciała bo ma sprawy zawodowe w Niemczech.
  - Przecież wiem! To miałam na myśli!
  - Czyli jednak interesujesz się piłkarzami? - zapytał, odwdzięczając wytknięcie języka.
  - Nie! Interesuję się klubem, ale trudno nie wiedzieć o życiu prywatnym niektórych piłkarzy skoro jeszcze trudniej przegapić okładki magazynów z śwmieżynkami o gwiazdach, przeglądając tony gazet codziennie.
   - Musisz z nią pogadać.. żeby wiesz, potem nie było kaszany, jeszcze się dziewczyna zakocha czy coś.. – powiedział. Wyczułam troskę w jego głosie, a zarazem rozumiałam go bo miał ten ton głosu typu ”znowu” , ”dobrze znam swojego przyjaciela” ,”to nie pierwszy raz ”.
   - Żartujesz? - parsknełam. - Bardziej martwiłabym się o Mario! Dla niej to tylko gierka. Dobrze się bawi, okręci go sobie wokół palca i jeszcze będzie na odwrót że on zacznie sobie coś wyobrażać.
  - Ale..
  - Uwierz mi, widziałam już to ”parę” razy.. znam ją dobrze, byłam świadkiem nie jednego przedstawienia z jej strony.
  - CZEKAJ! Ale skoro oni wyszli wcześnie to jak Ty tu się znalazłaś?! - Klubowa jedynstka wstała.
  - Normalnie, na nogach, tą samą drogą co w stronę jachtu.. wiesz to by było logiczne, skoro doszłam jedną drogą na imprezę to wracam tą samą do hotelu.. - spojrzałam na niego. Był wkurzony.
  - Sama?!
  - Tak, sama. Co w tym dziwnego?! - odpowiedziałam
  - Zabiję ich! I na domiar wszystkiego nie masz teraz dostępu do pokoju! A Ty straciłaś rozum? - powiedział zbulwersowany
  - Nie, rozum dalej na miejscu, jestem już dużą dziewczynką, a duże dziewczynki sobie radzą. - miłe to było, to znaczy martwił się bardziej od mojej przyjaciółki ale z drugiej strony śmiać mi się chciało więc zrobiłam minę żeby nie pogarszać swojej sytuacji, nieopanowanym wybuchem śmiechu..
  - Duże dziewczynki nie powinny się szlajać same po imprezie po Dubaju w Piątkowy wieczór! Czemu mi nie powiedziałaś że wychodzisz?!
  - Wyluzuj.. Po pierwsze nic mi się nie stało, po drugie wyolbrzymiasz sprawę, bo to jakiś dwunasto minutowy spacer, po trzecie byłeś ”zajęty”, a po czwarte nie poszliśmy na imprezę razem i nie jesteś moim ochroniarzem! Z resztą nie jestem obowiązkiem do pilnowania, nie jestem i nie byłam. No i końcu Ty też przyjechałeś na wakacje! Więc skończ..
  - Mogłaś powiedzieć.. - Marco usiadł ponownie.
  - I co? Miałam podejść i walnąć tekst typu - ”Sorry że przeszkadzam, ale moja przyjaciółka wróciła do hotelu z Twoim przyjacielem żeby się bzykać, ja już mam dosyć więc zaprowadz Mnie z powrotem do hotelu, a potem rób co chcesz” no posłuchaj jak to brzmi.. To że moja przyjaciółka jest nieodpowiedzialna nie oznacza że ja nie potrafię o siebie zadbać i nie oznacza też to że może zrzucać obowiązki przyjaciółki na kompletnie obcą mi osobę. - spojrzałam na niego. Po czym z powrotem spojrzałam na podświetlony basen. Jak sama zrozumiałam co powiedziałam, chciało mi się płakać. Znowu doszło do mnie jak bardzo zmieniła się moja przyjaciółka.. ale pomyślałam też że może nasza ludzkość nie jest kompletnie ”zgnita”, w końcu o moje bezpieczeństwo zmartwił się obcy mi człowiek.
  - Słuchaj to może.. - zaczał. - Nie. - przerwałam mu.
  - Ale Mario nie spał jeszcze w tym łóżku i skoro oni zajmują Wasz pokój to..
  - Nie, naprawdę, ile energii mogą mieć, wyrzucę twojego kumpla za jakieś dwie godziny z pokoju i będę miała dostęp do swojego. Po za tym noc jest ładna, ciepło jest i mam piękny widok.
  - Jeżeli martwisz się o Mnie, to nie martw się, nie mam zamiarów wobec Ciebie..
  - Niee - zaśmiałam się. - Nawet mi to na myśl nie przyszło!
  - Dobra! Ja Cię zmuszać nie będę, Twoja decyzja – i blondym wstał, udając się w stronę drzwi hotelowych.
  - Marco! - krzyknełam..

-------------
I jest kolejny! :) Mam nadzieję że nie zanudziłam!
PISZCIE w komentarzach swoje opinie! ;> Namawiam też do zostawiania linków do swoich blogów! :)
POZDRAWIAM! Trzymajcie się :*

CHŁOPAKI SIĘ SPISALI I WYGRALI OSTATNI MECZ SPARINGOWY 6:1! BRAWO!<3
W Sobotę Bundesliga! Nareszcie!
Nasi szczypiorniści nie gorsi bo skopali wczoraj Szwedom tyłki! :D Wyszomirski bohater! :) BIAŁO CZERWONE TO BARWY NIEZWYCIĘŻONE! Trzymajmy za nich dzisiaj kciuki!
Polscy kibice = Najlepsi kibice!
No i na koniec w Australian Open też się dzieje bo Isia dała popalić Azarence! BRAWO! :) A Kubot w półfinale debla! :) Trzymajmy za nich kciuki!
HEJA BVB! C.

4 comments:

  1. Ciekawe dlaczego Go zawołała ?! Super rozdział :) tu link do mojego bloga http://anne-marco-story.blogspot.com/ na razie jest tylko 1 rozdział, ale i tak zapraszam :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jutro następny rozdział i będzie wiadomo dlaczego! :)) Dziękuję z komentarze! :*
      Z przyjemnością zajrzę! :) Pozdrawiam! :*

      Delete
  2. Już się nie moge doczekać następnego. Genialny rozdział. ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jutro dodam kolejny! :)) Dziękuję za komentarze!:*
      Pozdrawiam! :*

      Delete