Obudziłam się. Ktoś pukał do drzwi.. spojrzałam na wyświetlacz
komórki, za dwadzieścia 12.. - Ania jeżeli to Ty i jeszcze nie ma
12 to zabiję i pójdę siedzieć – pomyślałam i zwlokłam się
z łóżka. Otowrzyłam drzwi i zatkało Mnie – Marco?!
- Dzieńdobry! - uśmiechnął się.
- Dzieńdobry! - uśmiechnął się.
- Co Ty tu? Co chcesz? -
szczerze mówiąc speszyłam się, wyglądałam blada jak trup i jakby ktoś
mnie przeciągnął przez krzaki za włosy. Ja nie wyglądałam
naturalnie czy normalnie, naprwdę było zle..
- Tak, też się
cieszę że Cię widzę.. Dosyć spania! Pomyślałem że ponieważ
tyle razy mi wczoraj dziękowałaś to dasz się namówić na wspólne
śniadanie. - wyszczerzył się. Próbowałam dyskretnie zrobić coś
z włosami. Naprawdę zdziwiłam się że Reus nie wziął nóg za
pas i nie uciekł po tak traumatycznym widoku.
- Wcale Ci TYLE razy nie dziękowałam tylko ze dwa.. - odgryzłam mu się.
- To tak czy nie? Bo masz 20 minut na ogarnięcie. Głodny jestem! - usiadł na fotelu.
- Ale Ty tak będziesz tutaj?
- Tak, będę tu siedział i czekał. Żebyś przypadkiem nie wróciła do łóżka i nie olała mojej propozycji.
- Anka Cię przysłała?! - zapytałam spokojnie, ale z poirytowaniem.
- Nie, Ania boji się wejść do hotelu. Z resztą Mario też – zaśmiał się piłkarz. - ale owszem będą siedzieć przy tym samym stoliku co my – dodał
- Wcale Ci TYLE razy nie dziękowałam tylko ze dwa.. - odgryzłam mu się.
- To tak czy nie? Bo masz 20 minut na ogarnięcie. Głodny jestem! - usiadł na fotelu.
- Ale Ty tak będziesz tutaj?
- Tak, będę tu siedział i czekał. Żebyś przypadkiem nie wróciła do łóżka i nie olała mojej propozycji.
- Anka Cię przysłała?! - zapytałam spokojnie, ale z poirytowaniem.
- Nie, Ania boji się wejść do hotelu. Z resztą Mario też – zaśmiał się piłkarz. - ale owszem będą siedzieć przy tym samym stoliku co my – dodał
Pozbierałam wszystkie swoje rzeczy. Dobrze sprawdziłam czy wszystko
mam zanim się wpakowałam pod prysznic żeby nie było wpadki.
Ubrałam zwiewną i lekką sukienkę
do tego zwykłe czarne baletki, zrobiłam lekki makijaż i zostawiłam
rozpuszczone, falowane włosy.
- Gotowa –
wyszłam z łazienki.
- Chodz! Tylko nie pozabijaj wszystkich!
- Spokojnie.. jak rano zdążyłeś zauważyć wybuchłam i wszystko ze Mnie wyszło więc teraz jest luz.
- Może nie dało się zauważyć, ale usłyszeć.. - zaśmiał się piłkarz. Zakluczyłam drzwi i udaliśmy się do windy.
- Tak w ogóle to przepraszam za rano, doprowadziła Mnie do pasji i nie do końca zdawałam sobie sprawę że krzyczę tak głośno..
- I tak nie spaliśmy.. Prowadziliśmy zaciętą rozmowę która pewnie by się zakończyła tak jak wasza gdyby nie Ty. – uśmiechnął się.
- Rozmawiałeś z nim na temat tego czegoś między nimi? Zrozumiał coś?
- Powiedzmy.. i właśnie, powiedz Ty mi jak określić ich relacje..
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy. Dopiero kiedy przechodziliśmy koło recepcji powiedziałam do Marco przyciszonym głosem – Widzisz, teraz nie tylko jestem tą która nie potrafi przedostać się przez drzwi obrotowe ale też tą która ma napady. - zaśmiałam się, a Reus razem ze Mną.
- Chodz! Tylko nie pozabijaj wszystkich!
- Spokojnie.. jak rano zdążyłeś zauważyć wybuchłam i wszystko ze Mnie wyszło więc teraz jest luz.
- Może nie dało się zauważyć, ale usłyszeć.. - zaśmiał się piłkarz. Zakluczyłam drzwi i udaliśmy się do windy.
- Tak w ogóle to przepraszam za rano, doprowadziła Mnie do pasji i nie do końca zdawałam sobie sprawę że krzyczę tak głośno..
- I tak nie spaliśmy.. Prowadziliśmy zaciętą rozmowę która pewnie by się zakończyła tak jak wasza gdyby nie Ty. – uśmiechnął się.
- Rozmawiałeś z nim na temat tego czegoś między nimi? Zrozumiał coś?
- Powiedzmy.. i właśnie, powiedz Ty mi jak określić ich relacje..
Resztę drogi spędziliśmy w ciszy. Dopiero kiedy przechodziliśmy koło recepcji powiedziałam do Marco przyciszonym głosem – Widzisz, teraz nie tylko jestem tą która nie potrafi przedostać się przez drzwi obrotowe ale też tą która ma napady. - zaśmiałam się, a Reus razem ze Mną.
Widziałam jak ludzie mierzą Nas
wzrokiem, nie wiedziałam tylko czy to przez moją wtopę czy dlatego
że Marco Reus przechodził przez hol hotelu. Stawiałabym raczej na to drugie.
Wyszliśmy na taras hotelowej restauracji. Marco pokazał mi stolik, przy nim siedziała Ania z Mario, byli zajęci sobą. Marco złapał Mnie delikatnie za ramię – pamiętaj za morderstwo idzie się do więzienia, nie są warci tych 25 lat. Po czym po podejściu do stolika blondyn odsunął mi krzesło, usiadłam a on koło Mnie. Przy stole zapanowała cisza. Ania patrzyła w podłoge, Mario szukał czegoś w otoczeniu, a Marco zajął się menu.
Wyszliśmy na taras hotelowej restauracji. Marco pokazał mi stolik, przy nim siedziała Ania z Mario, byli zajęci sobą. Marco złapał Mnie delikatnie za ramię – pamiętaj za morderstwo idzie się do więzienia, nie są warci tych 25 lat. Po czym po podejściu do stolika blondyn odsunął mi krzesło, usiadłam a on koło Mnie. Przy stole zapanowała cisza. Ania patrzyła w podłoge, Mario szukał czegoś w otoczeniu, a Marco zajął się menu.
- To na co
masz ochotę? - spojrzał na Mnie.
- Szczerze? To na tosty – zaśmiałam się. Nic nie odpowiedział, sporzał tylko na Mnie i się uśmiechnął. Po czym głośno udał kaszel patrząc na Mario, który z każdą sekundą robił się coraz bardziej czerwony.
- eem, yym, wiesz, przepraszam Cię za to – powiedział kiedy podniósł głowę. Przyznam że przeprosiny to ostatnia rzecz jakiej się spodziewałam.
- Ok, spoko, było mineło. Nic takiego się nie stało.. - odpowiedziałam. Kątem oka zauważyłam że Marco już nie wywiera presji na swoim przyjacielu tylko ponownie jest zajęty menu.
- Nie, Ewelina.. naprawdę przepraszam za swoją bezmyślność – powtórzył patrząc na Mnie.
- Słyszałam Mario, przyjełam do wiadomości i tak jak mówiłam było mineło, nic się nie stało – uśmiechnełam się do niego. Doceniłam to że przeprosił i że zrobił to chociaż w jakimś procencie szczerze. Z drugiej strony zrozumiałam też o czym Mario z Marco tak zacięcie rozmawiali.. i dlaczego Marco wymigał się ”powiedzmy”.
- Myślałam że wytłumaczyłam Tobie wczoraj że sobie poradzę bo jestem duża – mruknełam do blondyna siedzącego koło Mnie.
- A ja wczoraj wyraziłem swoje niezadowolenie z bezmyślności mojego przyjaciela. Ewelina przez jego wybryki leżałaś przed hotelem nad ranem i wracałaś sama z imprezy. - odpowiedział takim samym tonem co ja. Po czym zawołał kelnera i zamówił sniadanie a właściwie o tej porze to już ”lunch” kiedy ja patrzałam na Anię czekając na jakąkolwiek reakcje z jej strony. W końcu podniosła głowę widziałam jak wzieła wdech po czym spojrzała na Mnie.
- Ewelina.. nawaliłam. - powiedziała po polsku.
- Co Ty nie powiesz.. - patrzyłam na nią
- Szczerze? To na tosty – zaśmiałam się. Nic nie odpowiedział, sporzał tylko na Mnie i się uśmiechnął. Po czym głośno udał kaszel patrząc na Mario, który z każdą sekundą robił się coraz bardziej czerwony.
- eem, yym, wiesz, przepraszam Cię za to – powiedział kiedy podniósł głowę. Przyznam że przeprosiny to ostatnia rzecz jakiej się spodziewałam.
- Ok, spoko, było mineło. Nic takiego się nie stało.. - odpowiedziałam. Kątem oka zauważyłam że Marco już nie wywiera presji na swoim przyjacielu tylko ponownie jest zajęty menu.
- Nie, Ewelina.. naprawdę przepraszam za swoją bezmyślność – powtórzył patrząc na Mnie.
- Słyszałam Mario, przyjełam do wiadomości i tak jak mówiłam było mineło, nic się nie stało – uśmiechnełam się do niego. Doceniłam to że przeprosił i że zrobił to chociaż w jakimś procencie szczerze. Z drugiej strony zrozumiałam też o czym Mario z Marco tak zacięcie rozmawiali.. i dlaczego Marco wymigał się ”powiedzmy”.
- Myślałam że wytłumaczyłam Tobie wczoraj że sobie poradzę bo jestem duża – mruknełam do blondyna siedzącego koło Mnie.
- A ja wczoraj wyraziłem swoje niezadowolenie z bezmyślności mojego przyjaciela. Ewelina przez jego wybryki leżałaś przed hotelem nad ranem i wracałaś sama z imprezy. - odpowiedział takim samym tonem co ja. Po czym zawołał kelnera i zamówił sniadanie a właściwie o tej porze to już ”lunch” kiedy ja patrzałam na Anię czekając na jakąkolwiek reakcje z jej strony. W końcu podniosła głowę widziałam jak wzieła wdech po czym spojrzała na Mnie.
- Ewelina.. nawaliłam. - powiedziała po polsku.
- Co Ty nie powiesz.. - patrzyłam na nią
- Nawet
nie wiem co mam powiedzieć.. bo tak wyszło, po prostu myślałam..
- Nie Aniu! Ty nic nie myślałaś! Od roku to samo! Od roku zamiast używać mózgu to używasz swojego cwaniactwa i wdzięku!
- Ja po prostu pomyślałam że blond przystojniak Cię zajął.. że się Tobą zaopiekuje, że wrócisz z nim..
- Że wrócę z nim do niego! Anka! Nie wszyscy się tak szybko sprzedają jak Ty! - wiem że pojechałam po bandzie, nie przebierałam w słowach, ale jako przyszła pani (po części) psycholog, wiedziałam że Ania należy do typu człowieka którym należy porządnie wstrząsnąć.
- Ewelina, wiem, nie jesteśmy takie same, kolejny raz nawaliłam jako przyjaciółka, najmocniej Cię przepraszam.. – widziałam jak powoli napływają jej łzy do oczu, to był znak że nie olewa Mnie z przeprosinami tylko że naprawdę zrozumiała jak się zachowała.
- Dobrze że chociaż to wiesz i masz racje – kolejny! Tu chodzi o to że postawiłaś Mnie przed faktem, a nie powiedziałaś jakie masz plany wcześniej i o to że zostawiłaś na jakiejś łódce.. Ja Ci nie zabraniam, zniosę nawet tydzień koczowania poza hotelem, ale zacznij traktować Mnie poważnie, powiadamiaj Mnie o swoich planach! - Miałam ciągnąć dalej, ale w tym momencie brunet nam przerwał
- Czy ja dobrze słyszę?! Gadacie po polsku?! - oniemiałam.
- Myślałam że Ania Wam powiedziała? - odpowiedziałam po Niemiecku.
- Nie Aniu! Ty nic nie myślałaś! Od roku to samo! Od roku zamiast używać mózgu to używasz swojego cwaniactwa i wdzięku!
- Ja po prostu pomyślałam że blond przystojniak Cię zajął.. że się Tobą zaopiekuje, że wrócisz z nim..
- Że wrócę z nim do niego! Anka! Nie wszyscy się tak szybko sprzedają jak Ty! - wiem że pojechałam po bandzie, nie przebierałam w słowach, ale jako przyszła pani (po części) psycholog, wiedziałam że Ania należy do typu człowieka którym należy porządnie wstrząsnąć.
- Ewelina, wiem, nie jesteśmy takie same, kolejny raz nawaliłam jako przyjaciółka, najmocniej Cię przepraszam.. – widziałam jak powoli napływają jej łzy do oczu, to był znak że nie olewa Mnie z przeprosinami tylko że naprawdę zrozumiała jak się zachowała.
- Dobrze że chociaż to wiesz i masz racje – kolejny! Tu chodzi o to że postawiłaś Mnie przed faktem, a nie powiedziałaś jakie masz plany wcześniej i o to że zostawiłaś na jakiejś łódce.. Ja Ci nie zabraniam, zniosę nawet tydzień koczowania poza hotelem, ale zacznij traktować Mnie poważnie, powiadamiaj Mnie o swoich planach! - Miałam ciągnąć dalej, ale w tym momencie brunet nam przerwał
- Czy ja dobrze słyszę?! Gadacie po polsku?! - oniemiałam.
- Myślałam że Ania Wam powiedziała? - odpowiedziałam po Niemiecku.
- Byliśmy
przekonani że jesteście z Anglii, bo wspominała tylko że
mieszkacie w Londynie.. - wtrącił Reus. W tym momencie kelner
wniósł ”śniadanie”.. a na moim talerzu widniały tosty!
- Gadaj jak żeś to zdobył?! - wyszczerzyłam się w stronę Marco, wcześniej mówiąc o tostach myślałam że nie mam szans na tak banalne danie, w menu były same wykwintne potrawy.
- Twoje życzenie jest dla Mnie rozkazem - zaśmiał się Marco.
--------
Jak Wam minął weekend?! :D
Macie czternastkę! :)) Trochę dłuższy rozdział i mam nadzieję że się podoba! :))
Wiem że w ostatnich paru jest spokojnie, ale zabieram się za pisanie i postaram się aby było więcej akcji! :))
Czytasz = Zostaw swoją opinie! ;> Trzymajcie się! Pozdrawiam! :*
Wczoraj długo wyczekiwany pierwszy mecz rundy wiosennej! Nasze pszczółki zremisowały 2:2.. Osobiście uważam że nie grali na swoim poziomie.. miejmy nadzieję że to przemęczenie i że teraz to tylko będzie lepiej! Ale nie było aż tak zle.. i przynajmniej zaczeły się mecze, tak bardzo się za nimi stęskniłam! + była piękna bramka Nuriego! :))
TRZYMAJMY TEŻ KCIUKI ZA SZYBKI POWRÓT KUBY! Niestety potwierdziły się najgorsze prognozy! :(( BŁASZCZU JESTEŚMY Z TOBĄ!
HEJA BVB! C.
- Gadaj jak żeś to zdobył?! - wyszczerzyłam się w stronę Marco, wcześniej mówiąc o tostach myślałam że nie mam szans na tak banalne danie, w menu były same wykwintne potrawy.
- Twoje życzenie jest dla Mnie rozkazem - zaśmiał się Marco.
--------
Jak Wam minął weekend?! :D
Macie czternastkę! :)) Trochę dłuższy rozdział i mam nadzieję że się podoba! :))
Wiem że w ostatnich paru jest spokojnie, ale zabieram się za pisanie i postaram się aby było więcej akcji! :))
Czytasz = Zostaw swoją opinie! ;> Trzymajcie się! Pozdrawiam! :*
Wczoraj długo wyczekiwany pierwszy mecz rundy wiosennej! Nasze pszczółki zremisowały 2:2.. Osobiście uważam że nie grali na swoim poziomie.. miejmy nadzieję że to przemęczenie i że teraz to tylko będzie lepiej! Ale nie było aż tak zle.. i przynajmniej zaczeły się mecze, tak bardzo się za nimi stęskniłam! + była piękna bramka Nuriego! :))
TRZYMAJMY TEŻ KCIUKI ZA SZYBKI POWRÓT KUBY! Niestety potwierdziły się najgorsze prognozy! :(( BŁASZCZU JESTEŚMY Z TOBĄ!
HEJA BVB! C.
Genialny, czekam na next :-) <3
ReplyDeleteJak już pewnie widzisz, jestem nową czytelniczką. Niesamowite opowiadanie. Nie ma co chwilę sielanki co powoduje, że czyta się chętnie. Mam nadzieję na szybkie dodanie rozdziału. Pozdrawiam serdecznie! :)
ReplyDeleteDziękuję!! :** Naprawdę miło coś takiego usłyszeć! :))
DeleteTrzymaj się! Pozdrawiam! :*
Super :) czekam na kolejny
ReplyDeleteŚwietny! Z niecierpliwością czekam na next :D Pozderki i zapraszam do mnie ;) http://myveryamazinglife.blogspot.com/
ReplyDeleteDziękuję! :** W wolnej chwili z przyjemnością zajrzę! :)) Pozdrawiam! :)
Delete