Pages

Wednesday, January 15, 2014

Rozdział 7 - Moje zdolności, wtopa, wybawiciel, olśnienie i uparta Anka!

      - Będziesz, tak stała?! Czy mi pomożesz – westchnęłam. Czy dziewczyna w moim wieku nie potrafi się nauczyć jak przechodzić przez obrotowe drzwi?!
      - Jak Ci mam pomóc?! - wciąż śmiejąc się, powiedziała Anka. - Czekaj! Zaraz sprowadzę ekipę ratunkową! - I ruszyła szybkim krokiem.
      - Ania! Nie! Daj spokój! - a właściwie, co mi tam.. - pomyślałam już do siebie i tak przecież ludzi patrzyli się na Mnie jak na idiotkę. Wspaniały pierwszy dzień “przygody mojego życia”..
      Nigdy nie lubiłam drzwi obrotowych! Nie rozumiem dlaczego ludzie nie mogą po prostu zamontować normalnych! Pamiętam mój pierwszy wyjazd z Anką do Dortmundu, wybrałyśmy się do centrum handlowego i wchodząc do jednego ze sklepów z obrotowymi drzwiami ja, oczywiście że ja, a kto by inny.. zablokowałam ruch bo w przeciwieństwie do mojej torebki znalazłam się na terenie sklepu, a ta została na zewnątrz. Tak samo było jednego dnia na uczelni, bo się zaczytałam.No i teraz, człapałam jak żółw nie patrząc na nic, słuchając Anki aż w pewnym momencie pasek od torebki zaklinował się, torebka “w drzwiach”, a ja w środku i nie mogę się ruszyć, bo co.. przecież torebki nie zostawię i nie pójdę! Pięknie po prostu pięknie..
     Kiedy myślałam że teorytycznie gorzej być nie może, spojrzałam gdzie Ania poszła szukać pomocy.. I zobaczyłam ich.... Odbierali klucze od pokojów, no tak, “gorzej być nie mogło”.. nie ma to jak zobaczyć na żywo piłkarzy swojej ukochanej drużyny zaliczając wtopę roku! A moja kochana przyjaciółka zamiast podejść gdzieś indziej to oczywiście podeszła do recepcjonistki która ich obsugiwała, nie żeby przy biurku stała jeszcze czwórka innych pracowników.. wcale.
      Miałam ochotę zapaść się pod ziemię, nie dość że zrobiłam zamieszanie i zablokowłam wejście to jeszcze zamiast podejść i poprosić o zdjęcie czy o autograf, zaraz wszyscy włącznie z gwiazdami BVB będą mi pstrykać foty i wstawiać na wiocha.pl. Zobaczyłam jak Anka coś tłumaczy a oni i recepcjonistka próbują zachować kamienne twarze żeby nie wybuchnąć śmiechem.. Przynajmniej tyle, bo spodziewałam się trochę innej reakcji.
       Na szczęście po paru minutach nadeszła pomoc. I nie, nie z recepcji, po prostu znalazł się jakiś normalny człowiek, który zrozumiał że takie rzeczy się zdarzają .. ok, ok, zdarzają się tylko Mnie. Tak czy inaczej osobnik był wysokim, przystojnym brunetem, z włoskim akcentem.. nie mam pojęcia jak, ale po chwili byłam wolna! Brunet uśmiechnął się do Mnie, po czym zażartował że w razie potrzeby kolejnego ratunku też zatrzymał się w tym hotelu, po czym wyciągnął rękę i przedstawił się – Adriano.
       - Dzięki wielkie! Nawet nie wiesz jak jestem wdzięczna! Adriano, mój wybawicielu, będę pamiętać o ewentuanym ratunku ale mam nadzieje że nie będzie takiej potrzeby, drzwi postaram się omijać, albo może uda mi się rozpracować tą mechanikę, żeby nie było więcej takich sytuacji.. - uśmiechnełam się. Po czym zapanowała niezręczna cisza. - To jak? Masz zamiar mi zdradzić swoje..
        - Dzięki Romeo. Ale skoro, moja przyjaciółka jest już wolna a ja mam klucze to śpieszy Nam się – wtrąciła się Ania. Po czym zaczeła Mnie ciągnąć w stronę windy, zdążyłam się tylko obrócić, uśmiechnąć się i zobaczyć jak lekko zdezorientowany Adriano dokańcza swoje zdanie, “zdradzić swoje imię”.. Kiedy znalazłyśmy się w windzie, tym razem beż żadnych problemów, ocknełam się i lekko zirytowana zapytałam – Co Ci odbiło Anka?! Przecież on mi pomógł, a Ty?! Ja nie wiem co się z Tobą dzieje, jak chcesz to go sobie wez, bo owszem jest przystojny ale mogłabyś chociaż pozwolić mu dokończyć zdanie, a Mnie skończyć swoje podziękowania!
        - No co Ty! Po pierwsze jest przeciętny, więc nie o to chodziło. Po drugie żadnych romansów z byle kim... - po czym uśmiechneła się do siebie, chwila ciszy i dokończyła – Aa, po trzecie to ile miałaś tam zamiar stać?! Trza się ogarnąć i iść na plażę!
       - Ech, Ania.. A WŁAŚNIE! - podniosłam lekko głos. - A Ty musiałaś podejść do tej recepcjonistki?! Kochana, fanką nie jesteś, ale na meczu byłaś ze Mną nie raz, na zdjęcia patrzysz, w info się mniej więcej orientujesz, więc dobrze wiesz kto gra w Borussi!
       - Aaa, - zaśmiała się Ania. - NARESZCIE! Czyli zauważyłaś! - I zrobiła coś w stylu.. "I knew You saw them!" - Przynajmniej zostałaś zauważona! - Po tym komentarzu ja już nie miałam sił, ręcę mi opadły. "Loosing patience with you.. " - Tak ten obrazek dokładnie przedstawia moją reakcje w środku wobec jej podejścia do całego zdarzenia.
       Winda zatrzymała się na czwartym piętrze. - O, patrz. O wilkach mowa! - szturchneła Mnie. Marco Reus we własnej osobie, wraz z Mario Gotze otwierali drzwi do swojego pokoju.
       - Spójrz na numer pokoju może potem Ci się przyda ta wiedza! - szturchneła Mnie jeszcze bardziej, puszczając mi oczko. "Stay Calm"
       - Panie Boże, proszę nie pozwól mi zrobić jej krzywdy – mruknełam pod nosem.
       - TUTAJ! - blondynka zatrzymała się parę drzwi dalej od pokoju Reus'a i Gotze.. A Mnie olśniło..
       - ANKA! CO TY ZNOWU WYMYŚLIŁAŚ?! Po czym, kiedy Ania zamkneła drzwi i odwróciła się do Mnie, zostałam bdarowana takim spojrzeniem.. " You Know ;) "  – Tak to wszystko mi wyjaśniało bez słów więc, postanowiłam postawić sprawę prosto.
       - Jeżeli myślisz że rezerwując pokój, parę drzwi dalej w tym samym hotelu przyniesie jakieś przygody to się grubo mylisz! - Ona dalej patrzała na Mnie, zadowolona i pewna siebie.. - Jakiekolwiek plany dotyczące Mnie wybij sobie z głowy! Żadne swatki Ci nie wypalą! Z resztą jeżeli chodzi o Ciebie to też nic nie będzię! ANKA! To są piłkarze! Przyjechali na wakacje! Chcą się pobawić i mieć chwilę spokoju! Za nimi będą latać tłumy fanek, będę szczęśliwa jeżeli zdołam się przecisnąć po głupi autograf! Ja nie wiem i nie mam pojęcia skąd Ci te pomysły przychodzą do głowy! Ania, po prostu nie rób sobie nadzieji, znajdz sobie jakiś inny “męski cel” na te wakacje..
     - Ajć mycha! Ty nadal we Mnie nie wierzysz! Skoro Ty nie chcesz się bawić to trudno, ale ja nie mam zamiaru rezygnować! Z resztą zobaczysz, to będą wakacje Twojego życia, gwarantuję Ci to! "I know what I'm talking about!"
      - A teraz zmykaj! Szybki prysznic! Kostium i idziemy się opalać! Zanim słońce zajdzie!
      - Idz pierwsza! - odpowiedziałam, podziwiając przestrzenny i gustownie umeblowany pokój. Pierwsze co się rzucało w oczy to duża telewizja i dwa podwójne łóżka, z fikuśnymi lampkami obok na szafeczkach. Pod ścianą stały dwie komody z szufladami, koło wyjścia na balkon stolik z dwoma wygodnymi fotelami, wszystkie meble w ciemnym brązie. Dawało to świetny efekt z lekko żółtawym kolorem ścian, jasno brązową/beżową wykładziną, oraz pomarańczowo – brązowymi dodatkami.
       Znałam Ankę zbyt dobrze żeby wiedzieć że jej trzy sekundy będą trwały trochę dłużej, więc w tym czasie rozpakowałam się, wybrałam strój, przygotowałam ręcznik i zdążyłam się zakochać w widokach z balkonu. "Wow, - The view"

---------------------
No i jest siódemka! :)) Mam nadzieje że nie nawaliłam.. Bo czuję że te ostatnie rozdziały idą mi jak krew z nosa.. Pomysły są, ale jak siadam żeby zacząć pisać to albo zawsze coś się dzieje wokół albo czuję że mi nie idzie..
Jeżeli czytasz to zostaw po sobie ślad i skomentuj, będę wiedzieć że jest dla kogo pisać! No i będzie miło usłyszeć pare szczerych opinii..+ otrzymam dodatkową motywacje! ;>
Trzymajcie się! Pozdrawiam! ;*

P.S - Nasi chłopcy po dwóch udanych bo wygranych meczach sparingowych! Cieszmy się! :))) Niedługo powrócą na boisko w Bundeslidze i UCL! Jeszcze tylko trochę..
HEJA BVB! C.

2 comments:

  1. Oczywiście, że nie nawaliłaś! :)
    Cudowny rozdział :)
    Czekam na następny i zapraszam
    pomimowszystkokocham.blogspot.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję! :**
      Jestem w trakcie nadrabiania z rozdziałami! <3 Historia świetna i wciąga ale mam ostatnio mało czasu, więc czytam kiedy mogę..

      Delete