-
Szybciej, szybciej! - krzyczała trenerka. - STOOOP – nie
wytrzymała I nagle wrzasneła. Dziewczyny w tej chwili, TUTAJ! -
miała dzisiaj ''wyśmienity'' humor. Ale nie dziwię jej się.
Prezes klubu znowu coś wymyśla, okazało się że mamy mecz podczas
mojego urlopu, Sarah poszła do fizjoterapeuty parę minut temu,
trzymając się za udo a jeszcze jedna z dziewczyn nie pokazała się
na treningu, oczywiście jakaś nowa.. Jeszcze nie rozumie co to
znaczy nie powiadomić trenerki i olać trening, ale Mnie nie będzie
jak będą grali tą całą szopkę żeby dać jej nauczke.
- Co Wy robicie?! Halo? Mało snu? Kacyk męczy? Zmęczone? A
niektóre już myślami nie w tym kraju?! Skarciła nas jak dzieci. -
Dziewczyny coś jest nie tak! Dzisiaj nie jesteście skupione i coś
wam nie idzie, coś nie pasuje.. - powiedziała już normalnym tonem.
- To nie ma sensu, lećcie do domu, odpocznijcie, wróćcie jutro w
lepszej formie, a i oczekujcie wycisku, o 20 minut dłuższego niż
normalnie! - NO I WSZYSTKIE ŻYCZMY ,- MIŁEGO URLOPU – powiedziała
puszczając mi oczko.-Co niektórym to się pofarciło i załapali
sie na trochę wolnego, ale nie martwcie się moje drogie, coś
wymyślimy na jej powrót żeby nadrobiła te zaległości i
oczywiście opuszczony mecz.
No tak, powiedziała to uśmiechając się do Mnie ale wiem że
będzie porządny wycisk kiedy wrócę.. swoją drogą tego meczu to
było mi szkoda. Nie powinnam tak zostawiać drużyny.. zwłaszcza że
grałyśmy z dziewczynami których raczej nie lubiłyśmy.. a wręcz
przeciwnie! Nie, dziewczyny z Liverpool'u nie były naszymi
największymi wrogami czy lokalnymi rywalkami, ale ich styl gry był
brutalny.. Ok, koszykówka nie jest delikatnym sportem ale one
przeginały. Nie jedna z Nas o ile nie zeszła w czasie meczu, to po
meczu schodziła cała obolała w siniakach..
Trenerka
miała racje. Byłam zmęczona, nie wyspana i skacowana. Bo wczoraj
na lampce wina się nie skończyło, poszła butelka, a potem My do
sklepu po następne, ale nie żałowałam, dawno się tak z Anką nie
nagadałyśmy, wyglądało na to że Ania wiedziała co robi, bo
teorytycznie ten wyjazd już przed wylotem Nas zbliżał. Jeszcze nie
czas żeby poruszać niektóre tematy ale siedziałyśmy całą noc i
wspominałyśmy to jak się poznałyśmy, nasze wygłupy i przede
wszystkim nasz pierwszy wspólny wyjazd do Dortmundu. Tak, tego do
końca życia nie zapomnę! Ja, Renia, Anka i Natalia postanowiłyśmy
polecieć na weekend gdzieś, więc ja przez moją miłość do
Borussi Dortmund naciskałam że do Dortmundu i że przynajmniej na
weekend i że koniecznie w Sierpniu, bo wtedy będą pierwsze kolejki
Bundesligi! I z głupiego gadania wyszedł wyjazd życia,
pojechałyśmy na cały tydzień a ja w końcu znalazłam się na
Signal Iduna Park! Pusty robił wrażenie.. a kiedy drugi raz
pojechałyśmy w Sobotę na mecz, to brak mi słów do opisania.. to
było przeżycie, w telewizji to pikuś. Jak się zaczął stadion
zapełniać, chłopcy zaczeli się rozgrzewać, a kibice rozgrzewali
swoje gardła ja stałam jak słup, jedyne co potrafiłam wydusić z
siebie to ''O.. kurwa..'' - stałam tak z otartą buzią i
wytrzeszczonymi gałami, rycząc przez jakieś 10 minut. Moje
marzenie w tamtym momencie się spełniło! Bilet i zdjęcia do
dzisiaj mam, a dziewczyny jak to dziewczyny, pomalowane i ubrane w
barwy Borussen, aczkolwiek nie rozumiały tego co czułam i kiedy
przestały podziwiać wszystko i wszystkich, a zwłaszcza piłkarzy
Borussi, to nagrały Mnie jak stoję jak jakaś niedorozwinięta
idiotka i ryczę, więc filmik też mam w kolekcji. Śmiałyśmy się
z Anką z tego kiedy upuściła kubek z kawą kiedy pojechałyśmy
tylko we dwie raniutko do centrum treningowego Borussi na ich poranny
trening. Oooooj, wtedy to były jaja, chłopaki rozgrzewali się z
piłkami, bawili się jak dzieci i jeden z piłkarzy, nawet nie wiem
który bo przyglądałam się Naszej Polskiej trójcy, którzy pomimo
negatywnyh plotek w mediach, wyglądali na dobrze dogadujących się
kumpli, w każdym bądz razie, jeden z piłkarzy kopnął tak piłke
że Anka oberwała,
"Knock out"
ale wstała, ogarneła się, oczywiście jak to u niej poleciały
kurwy, pierdoły i bóg wie co jeszcze.. ale podniosła kawę której
na szczęście wtedy nie miała w ręcę, miała się odwrócić i
coś powiedzieć ale kiedy grupka zszokowanych i zmartwionych
chłopaków przyleciała, ta oblała się kawą z wrażenia, a ja już
cała w łzach ze śmiechu jeszcze bardziej parsknełam śmiechem i
tak Anka walneła buraka, nagle nie potrafiła wydusić słowa po
niemiecku, puściła następną wiązankę i dostała koszulkę
Borussi od chłopaków w ramach przeprosin, a ja do dziś pamiętam
jej wyraz twarzy i wtedy kiedy dostała centralnie piłką i wtedy
kiedy oni podbiegli. Reszta pobytu w Niemczech to zwiedzanie,
balowanie, kupowanie, jedzenie, litry alkoholu i kupa śmiechu!
Kiedy
wróciłam do domu z treningu, ta umierała na kanapie z butelkami
wody i tabletkami. Ja się za to spakowałam, posprawdzałam czy
wszystko jest dopięte na ostatni guzik, czy wszystko pozałatwiane.
W
czwartek nie miałam ani godzin w pubie, ani w kiosku, tylko wykłady
na uczelni. W drodze powrotnej skoczyłam tylko kupić
najpotrzebniejsze rzeczy na wyjazd, typu tabletki przeciwbólowe,
krem do opalania itp. Po południu wsiadłam w samochód żeby
zawieść swoją kotkę do rodziców. Kicia nie była zadowolona z
podróży, ale kiedy wyjełam ją z klatki i zobaczyła że ma
towarzyszkę do zabaw i że znajduje się w starym domu, po paru
minutach zachowywała się już normalnie. Rodzice mieli niezłe miny
kiedy na pytanie, ''A gdzie jedziecie,i na jak długo?''
odpowiedziałam im że nie wiem. Po szybkim skonsumowaniu obiadu
mamy, zebrałam się spowrotem. Anie pochłoneły porządki w
walizce, a ja położyłam się spać.
W Piątek rano, melodia budzika brzmiała inaczej.. nie wiem, jakoś
tak milej. Wstałam, pierwszy raz od dłuższego czasu wypoczęta i
uśmiechnięta. Szybki prysznic i zastanowienie w co się ubrać.
Postawiłam na wygodną, elegancką a zarazem zwykłą sukienkę na
którą zawsze mogłabym narzucić sweterek jeżeli zrobiłoby się
zimno.
http://media.topshop.com/wcsstore/TopShop/images/catalog/62W12ETEA_large.jpg
Lubiłam Sukienki, rzadko miałam okazje żeby jakąś założyć, a
po za tym to miałam dobry humor, więc ten wybór był w sam raz!
- Gototwa, piękna? - Anka weszła, jeszcze w ręczniku..
- Ja tak, w przeciwieństwie do Ciebie.. - wytknełam jej język
- Spadaj! Za 40 minut wyjeżdżamy na lotnisko, w razie czego, żeby
się nie spóznić.
- Ok – powiedziałam wynosząc swoją walizkę z pokoju.
Rozejrzałam się jeszcze czy wszystko w porządku. Kiedy Anka się
ubierała, ja powyłączałam wszystko, posprawdzałam okna,
kontakty i ubrałam nowe szpilki. Taksówkarz patrzał na Nas jak na
idiotki, bo obydwie cieszyłyśmy się jak głupie w samochodzie. W
ciągu 30 minut dotarłyśmy na lotnisko. Kiedy już wypakowałyśmy
walizki, Anka westchneła – CO SIĘ DZIEJE? - zapytałam, wiedząc
że to nie dobry znak.
-
Kurwa, zapomniałam biletów..
-
CO?! Przecież pytałam się czy wszystko masz!!!
-
ŻARTOWAŁAM! Powinnaś zobaczyć swoją minę.. a myślałam że
nie chciałaś lecieć! - miałam ochotę ją zabić.
-
Kiedyś się doigrasz. A teraz chodz, chcę już wiedzieć gdzie
lecimy!
- A
więc w drogę.. - powiedziała po czym wskazała ręką w którą
stronę mamy się kierować. Stanełam przy kolejce do Hiszpani.. -
Anka pokiwała głową że nie.. więc ja do kolejki do Portugali,
ta znowu że nie.. więc ja do kolejki do ludzi którzy wybierali
się do Włoch. - Ta parskneła śmiechem, po czym wskazała palcem
na Naszą bramke.
- Co
kuzwa?! Chyba Cię do reszty pokręciło! Anka! Ja tam nie lecę! Ty
to masz pomysły..
----------------
I jest
następny! Przepraszam że taki.. mam tyle na głowie, że pisałam
szybko, przepraszam za jakiekolwiek błędy/literówki. Teorytycznie
powinnam wkuwać na jutrzejszy/dzisiejszy egzamin, ale musiałam rozdział
dokończyć i dodać dla Was! :))
Widzę że wejść mam dużo, więc jeszcze raz proszę żebyście komentowali, chciałabym wiedzieć czy naprawdę ktoś to czyta, czy liczba jest ''przypadkowa''.. A zarazem apeluje że promowanie swoich blogów jest mile widziane, ja będę się starała zaglądać kiedy będzie chwila.. ;>>
Widzę że wejść mam dużo, więc jeszcze raz proszę żebyście komentowali, chciałabym wiedzieć czy naprawdę ktoś to czyta, czy liczba jest ''przypadkowa''.. A zarazem apeluje że promowanie swoich blogów jest mile widziane, ja będę się starała zaglądać kiedy będzie chwila.. ;>>
Jak
myślicie co Anka wymyśliła za miejsce?! :)) Następny rozdział
postaram się dodać jak najszybciej.. wtedy wszystko będzie wiadome
i zacznie się porządna akcje! :)) A póki co miśki, trzymajcie
się! POZDRAWIAM! :)
Bez meczów
Naszej Borussi jest tak pusto ;< Ale przynajmniej są zdjęcia z
treningów i testów wydolnościowych! Chłopaki ciężko pracują
żeby powrócić z power'em! :))) HEJA BVB! C.
Rozdział świetny. ;) Czekam na dalszą część historii.
ReplyDeletePozdrawiam. ;*
Dziękuję! ;* Trzymaj się! :))
DeleteŚwietny rozdział :) Czekam na dalsze losy :)
ReplyDeleteDziękuję ! :))
Delete