Pages

Thursday, January 09, 2014

Rozdział 5 - Kiedyś się doigrasz... I ja tam nie lecę!

- Szybciej, szybciej! - krzyczała trenerka. - STOOOP – nie wytrzymała I nagle wrzasneła. Dziewczyny w tej chwili, TUTAJ! - miała dzisiaj ''wyśmienity'' humor. Ale nie dziwię jej się. Prezes klubu znowu coś wymyśla, okazało się że mamy mecz podczas mojego urlopu, Sarah poszła do fizjoterapeuty parę minut temu, trzymając się za udo a jeszcze jedna z dziewczyn nie pokazała się na treningu, oczywiście jakaś nowa.. Jeszcze nie rozumie co to znaczy nie powiadomić trenerki i olać trening, ale Mnie nie będzie jak będą grali tą całą szopkę żeby dać jej nauczke.
- Co Wy robicie?! Halo? Mało snu? Kacyk męczy? Zmęczone? A niektóre już myślami nie w tym kraju?! Skarciła nas jak dzieci. - Dziewczyny coś jest nie tak! Dzisiaj nie jesteście skupione i coś wam nie idzie, coś nie pasuje.. - powiedziała już normalnym tonem. - To nie ma sensu, lećcie do domu, odpocznijcie, wróćcie jutro w lepszej formie, a i oczekujcie wycisku, o 20 minut dłuższego niż normalnie! - NO I WSZYSTKIE ŻYCZMY ,- MIŁEGO URLOPU – powiedziała puszczając mi oczko.-Co niektórym to się pofarciło i załapali sie na trochę wolnego, ale nie martwcie się moje drogie, coś wymyślimy na jej powrót żeby nadrobiła te zaległości i oczywiście opuszczony mecz.
No tak, powiedziała to uśmiechając się do Mnie ale wiem że będzie porządny wycisk kiedy wrócę.. swoją drogą tego meczu to było mi szkoda. Nie powinnam tak zostawiać drużyny.. zwłaszcza że grałyśmy z dziewczynami których raczej nie lubiłyśmy.. a wręcz przeciwnie! Nie, dziewczyny z Liverpool'u nie były naszymi największymi wrogami czy lokalnymi rywalkami, ale ich styl gry był brutalny.. Ok, koszykówka nie jest delikatnym sportem ale one przeginały. Nie jedna z Nas o ile nie zeszła w czasie meczu, to po meczu schodziła cała obolała w siniakach..
Trenerka miała racje. Byłam zmęczona, nie wyspana i skacowana. Bo wczoraj na lampce wina się nie skończyło, poszła butelka, a potem My do sklepu po następne, ale nie żałowałam, dawno się tak z Anką nie nagadałyśmy, wyglądało na to że Ania wiedziała co robi, bo teorytycznie ten wyjazd już przed wylotem Nas zbliżał. Jeszcze nie czas żeby poruszać niektóre tematy ale siedziałyśmy całą noc i wspominałyśmy to jak się poznałyśmy, nasze wygłupy i przede wszystkim nasz pierwszy wspólny wyjazd do Dortmundu. Tak, tego do końca życia nie zapomnę! Ja, Renia, Anka i Natalia postanowiłyśmy polecieć na weekend gdzieś, więc ja przez moją miłość do Borussi Dortmund naciskałam że do Dortmundu i że przynajmniej na weekend i że koniecznie w Sierpniu, bo wtedy będą pierwsze kolejki Bundesligi! I z głupiego gadania wyszedł wyjazd życia, pojechałyśmy na cały tydzień a ja w końcu znalazłam się na Signal Iduna Park! Pusty robił wrażenie.. a kiedy drugi raz pojechałyśmy w Sobotę na mecz, to brak mi słów do opisania.. to było przeżycie, w telewizji to pikuś. Jak się zaczął stadion zapełniać, chłopcy zaczeli się rozgrzewać, a kibice rozgrzewali swoje gardła ja stałam jak słup, jedyne co potrafiłam wydusić z siebie to ''O.. kurwa..'' - stałam tak z otartą buzią i wytrzeszczonymi gałami, rycząc przez jakieś 10 minut. Moje marzenie w tamtym momencie się spełniło! Bilet i zdjęcia do dzisiaj mam, a dziewczyny jak to dziewczyny, pomalowane i ubrane w barwy Borussen, aczkolwiek nie rozumiały tego co czułam i kiedy przestały podziwiać wszystko i wszystkich, a zwłaszcza piłkarzy Borussi, to nagrały Mnie jak stoję jak jakaś niedorozwinięta idiotka i ryczę, więc filmik też mam w kolekcji. Śmiałyśmy się z Anką z tego kiedy upuściła kubek z kawą kiedy pojechałyśmy tylko we dwie raniutko do centrum treningowego Borussi na ich poranny trening. Oooooj, wtedy to były jaja, chłopaki rozgrzewali się z piłkami, bawili się jak dzieci i jeden z piłkarzy, nawet nie wiem który bo przyglądałam się Naszej Polskiej trójcy, którzy pomimo negatywnyh plotek w mediach, wyglądali na dobrze dogadujących się kumpli, w każdym bądz razie, jeden z piłkarzy kopnął tak piłke że Anka oberwała, "Knock out" ale wstała, ogarneła się, oczywiście jak to u niej poleciały kurwy, pierdoły i bóg wie co jeszcze.. ale podniosła kawę której na szczęście wtedy nie miała w ręcę, miała się odwrócić i coś powiedzieć ale kiedy grupka zszokowanych i zmartwionych chłopaków przyleciała, ta oblała się kawą z wrażenia, a ja już cała w łzach ze śmiechu jeszcze bardziej parsknełam śmiechem i tak Anka walneła buraka, nagle nie potrafiła wydusić słowa po niemiecku, puściła następną wiązankę i dostała koszulkę Borussi od chłopaków w ramach przeprosin, a ja do dziś pamiętam jej wyraz twarzy i wtedy kiedy dostała centralnie piłką i wtedy kiedy oni podbiegli. Reszta pobytu w Niemczech to zwiedzanie, balowanie, kupowanie, jedzenie, litry alkoholu i kupa śmiechu!
Kiedy wróciłam do domu z treningu, ta umierała na kanapie z butelkami wody i tabletkami. Ja się za to spakowałam, posprawdzałam czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik, czy wszystko pozałatwiane.
W czwartek nie miałam ani godzin w pubie, ani w kiosku, tylko wykłady na uczelni. W drodze powrotnej skoczyłam tylko kupić najpotrzebniejsze rzeczy na wyjazd, typu tabletki przeciwbólowe, krem do opalania itp. Po południu wsiadłam w samochód żeby zawieść swoją kotkę do rodziców. Kicia nie była zadowolona z podróży, ale kiedy wyjełam ją z klatki i zobaczyła że ma towarzyszkę do zabaw i że znajduje się w starym domu, po paru minutach zachowywała się już normalnie. Rodzice mieli niezłe miny kiedy na pytanie, ''A gdzie jedziecie,i na jak długo?'' odpowiedziałam im że nie wiem. Po szybkim skonsumowaniu obiadu mamy, zebrałam się spowrotem. Anie pochłoneły porządki w walizce, a ja położyłam się spać.

W Piątek rano, melodia budzika brzmiała inaczej.. nie wiem, jakoś tak milej. Wstałam, pierwszy raz od dłuższego czasu wypoczęta i uśmiechnięta. Szybki prysznic i zastanowienie w co się ubrać. Postawiłam na wygodną, elegancką a zarazem zwykłą sukienkę na którą zawsze mogłabym narzucić sweterek jeżeli zrobiłoby się zimno. http://media.topshop.com/wcsstore/TopShop/images/catalog/62W12ETEA_large.jpg Lubiłam Sukienki, rzadko miałam okazje żeby jakąś założyć, a po za tym to miałam dobry humor, więc ten wybór był w sam raz!
- Gototwa, piękna? - Anka weszła, jeszcze w ręczniku..
- Ja tak, w przeciwieństwie do Ciebie.. - wytknełam jej język
- Spadaj! Za 40 minut wyjeżdżamy na lotnisko, w razie czego, żeby się nie spóznić.
- Ok – powiedziałam wynosząc swoją walizkę z pokoju.
    Rozejrzałam się jeszcze czy wszystko w porządku. Kiedy Anka się ubierała, ja powyłączałam wszystko, posprawdzałam okna, kontakty i ubrałam nowe szpilki. Taksówkarz patrzał na Nas jak na idiotki, bo obydwie cieszyłyśmy się jak głupie w samochodzie. W ciągu 30 minut dotarłyśmy na lotnisko. Kiedy już wypakowałyśmy walizki, Anka westchneła – CO SIĘ DZIEJE? - zapytałam, wiedząc że to nie dobry znak.
    - Kurwa, zapomniałam biletów..
    - CO?! Przecież pytałam się czy wszystko masz!!!
    - ŻARTOWAŁAM! Powinnaś zobaczyć swoją minę.. a myślałam że nie chciałaś lecieć! - miałam ochotę ją zabić.
    - Kiedyś się doigrasz. A teraz chodz, chcę już wiedzieć gdzie lecimy!
    - A więc w drogę.. - powiedziała po czym wskazała ręką w którą stronę mamy się kierować. Stanełam przy kolejce do Hiszpani.. - Anka pokiwała głową że nie.. więc ja do kolejki do Portugali, ta znowu że nie.. więc ja do kolejki do ludzi którzy wybierali się do Włoch. - Ta parskneła śmiechem, po czym wskazała palcem na Naszą bramke.
    - Co kuzwa?! Chyba Cię do reszty pokręciło! Anka! Ja tam nie lecę! Ty to masz pomysły..

----------------
I jest następny! Przepraszam że taki.. mam tyle na głowie, że pisałam szybko, przepraszam za jakiekolwiek błędy/literówki. Teorytycznie powinnam wkuwać na jutrzejszy/dzisiejszy egzamin, ale musiałam rozdział dokończyć i dodać dla Was! :))
Widzę że wejść mam dużo, więc jeszcze raz proszę żebyście komentowali, chciałabym wiedzieć czy naprawdę ktoś to czyta, czy liczba jest ''przypadkowa''.. A zarazem apeluje że promowanie swoich blogów jest mile widziane, ja będę się starała zaglądać kiedy będzie chwila.. ;>>

Jak myślicie co Anka wymyśliła za miejsce?! :)) Następny rozdział postaram się dodać jak najszybciej.. wtedy wszystko będzie wiadome i zacznie się porządna akcje! :)) A póki co miśki, trzymajcie się! POZDRAWIAM! :)


Bez meczów Naszej Borussi jest tak pusto ;< Ale przynajmniej są zdjęcia z treningów i testów wydolnościowych! Chłopaki ciężko pracują żeby powrócić z power'em! :))) HEJA BVB! C.

4 comments:

  1. Rozdział świetny. ;) Czekam na dalszą część historii.
    Pozdrawiam. ;*

    ReplyDelete
  2. Świetny rozdział :) Czekam na dalsze losy :)

    ReplyDelete